14 sierpnia 2013

45. Recenzja „Cinder” – Marissa Meyer

„Łatwiej jest przekonać innych o swojej urodzie, jeśli samemu nie ma się co do niej wątpliwości. Lustra mają jednak nieprzyjemny zwyczaj przekazywania prawdy.”
Przyszłość wcale nie wygląda tak pięknie. Mimo, że ludzie po straszliwych wypadkach mogą zostać zamienieni w cyborgi, by dalej prowadzić swoje dotychczasowe życie, tracą wtedy na wartości. Nikt nie lubi robotów. Mimo, że każdego dnia starają się żyć jak normalny człowiek, nikt nie szanuje ich woli, ani nikt nie interesuje się ich uczuciami. Dla zwykłych ludzi są oni tylko kupą złomu, która pracuje na ich utrzymanie. Świat odwrócił się od cyborgów. Obcowanie z nimi jest zmazą na honorze, dlatego wszyscy unikają ich jak ognia. Ponadto odkąd na Ziemi zaczęła się pandemia letumosis, nieuleczalnej choroby, która jak dżuma w Średniowieczu dziesiątkuje świat, wszyscy zaczęli podejrzewać, że to właśnie cyborgi ją rozprzestrzeniają. Ofiarą zarazy padł również cesarz Wspólnoty Wschodniej, dlatego prace nad antybiotykiem wzrosły stukrotnie. Ale czy naukowcy zdołają na czas?

Cinder jest najlepszym mechanikiem w całym Nowym Pekinie. Odkąd tylko została adoptowana musi zarabiać na swoje utrzymanie. Mieszka razem ze swoją opiekunką prawną oraz jej dwiema córkami – Peony i Pearl. Młodsza z nich jest przyjaciółką cyborga, a starsza wręcz jej nienawidzi, tak samo jak ich matka. Dziewczyna stara się nie podpadać Adri, ponieważ wie, że nie znajdzie innego domu. Ale odkąd spotkała księcia Kaia, który przyszedł na jej stragan osobiście, by naprawiła jego androida, cały świat zmienił się o 360 stopni. Dodatkowo do miasta przybywa królowa Lunarów, dziwnego ludu, który rządzi Księżycem. Władcy Wspólnoty Wschodniej obawiają się Levany, która potrafi manipulować ludzkim umysłem. Nikt nie potrafi się oprzeć jej czarowi, choć książę Kai doskonale wie jaką ona jest istotą. Czuje jej okrucieństwo i bezwzględność za każdym razem gdy ją widzi, dlatego nie chce podjąć się jedynego kroku, który pozwoliłby zjednoczyć Ziemię i Księżyc – małżeństwa z nią.

Ta opowieść jest bezbłędna. Mimo, że nie jestem ogromną fanką science fiction myślę, że ta książka jest cudowną historią, która spodoba się każdej osobie. Autorka w inteligentny sposób pokazała swój pomysł na przyszłość. Żaden z dialogów nie był ani wymuszony ani sztuczny. Czuło się naturalność z jaką płynęła cała opowieść. Głównym atutem jest zobrazowanie Nowego Pekinu. Nie jest to miasto idealne jak w wielu książkach o przyszłości. Czuć w nim nutkę współczesności. Jest brudne i biedne, nie ma w nim ani krzty perfekcji. Widać, że zostało stworzone na wzór obecnych czasów, ale jednocześnie ma w sobie coś nowego. Po prostu coś niesamowitego.

Największym plusem całej książki jest styl autorki. Proste i łatwe w zrozumieniu dialogi. Narracja trzecioosobowa pozwala nam poznać ten nietuzinkowy świat z kilku nachodzących na siebie perspektyw, ale nadal akcja najbardziej skupiona jest na Cinder. Po prostu twórczyni chciała nam przedstawić całą sytuację jaka panuje na świecie, a nie tylko skupić się na jednym małym mieście. Dzięki temu czuć, że dzieje się coś więcej niż tylko zwykły cyborg poznający swoją prawdziwą historię. Dodatkowo podobał mi się sposób przedstawienia bohaterów. Nic trudnego, ale za to jak wyrazistego. Najbardziej przypadła mi do gustu postać księcia Kaia. Nie jest on jak w wielu historiach nadętym i próżnym następcą tronu. Widać, że wiele przeszedł i bardzo obchodzi go dobro kraju, a przy tym nie stracił również swego człowieczeństwa i potrafi przyjąć odmowę. To naprawdę coś niespotykanego w postaci księcia.

Polecam tą książkę wszystkim, którzy mają ochotę poznać świat trochę inny niż nasz i mają nadzieję zobaczyć coś nowego w tym prostym książkowym świecie. Mam nadzieję, że i wam spodoba się ta pozycja.

Moja ocena: 9/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach W prezencie oraz Wszystkie kolory książek

5 komentarzy:

  1. Bohaterowie świetnie zarysowani, ale z opisami marnie.. Książka mi się ogólnie podobała, ale nie zachwyciła mnie tak jak Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam chyba żadnej negatywnej recenzji tej książki :D Cieszy mnie to, bo seria dopiero przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Narobiłaś mi ochoty na tą serię

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka mi się podobała choć końcówka jakoś nie nie zaskoczyła specjalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią ją kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń