31 maja 2014

Majowe zdobycze, czyli gdzie ja to wszystko zmieszczę...

Niespodzianka! Stosik wcześniej, ponieważ i tak nic do mnie nie przyjdzie, więc postanowiłam trochę wcześniej pokazać Wam moje majowe zdobycze. Jest ich naprawdę sporo, jednak nie aż tak wiele jak początkowo podejrzewałam, że będzie. Dlaczego? Bo w Warszawie nie zrobiłam dużych zakupów :) Mam jednak nadzieję, że w czerwcu będzie ubożej, bo w sumie mam chyba tylko jeden czy dwa Must have, więc myślę, że nie powinno być tak źle. Bardziej się boję sierpnia, bo będę po stażu i z tego względu będę miała parę groszy w portfelu, więc prawdopodobnie wybiorę się na jakieś książkowe wyprzedaże. Mam jednak nadzieję, że nie wydam wszystkiego w jeden dzień ;) A teraz, żeby nie przedłużać zapraszam na stosik!

28 maja 2014

107. Recenzja „Mroczny triumf” - Robin LaFevers

„Nienawiści nie zwalczało się nienawiścią, zło nie mogło być pokonane złem. Jedynie miłość miała moc zwyciężenia obu.”
Jestem Sybella, córka Mortaina. Jego ręka sprawiedliwości. Zabijam tych, którzy zostali naznaczeni jego znakiem i nie zastanawiam się nad tym. Jestem tylko narzędziem, jego poddaną, która powinna być mu bez przerwy wierna. Jednak nie jest to łatwe, gdy przez całe swoje życie nie poczułaś jego obecności. Gdy wciąż byłaś wykorzystywana, tylko zmieniała się osoba, która czegoś od ciebie chciała. Zakon Świętego Mortaina wyszkolił mnie w sztuce zabijania. Przez lata siedziałam tam zamknięta i czułam się z tym dobrze, bo wykonywałam to co dopełniało mnie. Poza tym nie musiałam wracać tam skąd przybyłam. Gdzie zaznałam więcej bólu i cierpienia niż szczęścia. Jednak teraz muszę tam wrócić. Muszę z powrotem znaleźć się w koszmarze, z którego starałam się jak najdalej uciec. Myślałam, że nigdy moja stopa nie postanie blisko tego człowieka, który znany był jako mój ojciec. Nie wiedział on, że nie jest moim biologicznym ojcem, że prawda jest dużo bardziej złożona. Że jedna z jego żon zdradziła go z samą Śmiercią. Nie chciałam tam wracać, po prostu nie mogłam, jednak przeorsza powiedziała coś co przekonało mnie. Coś czemu nie mogłam się oprzeć. To ja będę tą, która będzie trzymała miecz zanurzony w sercu mojego ojca. Wtedy wreszcie będę wolna…

22 maja 2014

106. Recenzja „Mroczne umysły” - Alexandra Bracken

„To prawda, że często nie można odzyskać tego, co się kiedyś miało, ale można zamknąć ten rozdział i zacząć od nowa.”
Nazywam się Ruby i od sześciu lat przebywam w obozie „rehabilitacyjnym” Thurmond. Przybyłam tam dzień po swoich dziesiątych urodzinach. Gdy znalazłam się tam nie wiedziałam nic, lecz z czasem zrozumiałam prawdę. USA nawiedziła choroba zwana OMNI [ostra młodzieńcza neurodegeneracja idiopatyczna], po której dzieci umierają, a ci co przetrwali zaczęli przejawiać dziwne umiejętności.. Ja też mam moc, która jest dla mnie przekleństwem. Umiejętność, o której nie wie nikt.

W Thurmond na początku było pięć kolorów: Zielony, Niebieski, Żółty, Pomarańczowy i Czerwony. Tak selekcjonowane były nasze zdolności. Ja jestem Pomarańczowa, jednak ukrywam to. Dlaczego? Kilka lat po moim przyjeździe do obozu wszyscy Żółci, Pomarańczowi i Czerwoni zostali wywiezieni. Nikt tak naprawdę nie wie co się z nimi stało, jednak ja mam swoje przypuszczenia. Dlatego udaję od początku Zieloną. Nie chcę być Pomarańczowa. Jednak to upomina się o mnie i w najmniej oczekiwanym momencie wychodzi na wierzch.

19 maja 2014

105. Recenzja „Krwawy szlak” - Moira Young

„Miłość to słabość, mówi. Jeśli tak bardzo ci na kimś zależy, przestajesz trzeźwo myśleć.”
Witajcie, jestem Saba i chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię…
Mam osiemnaście lat i mieszkam razem z moim bratem bliźniakiem Lugh, młodszą siostrą Emmi oraz ojcem, który coraz bardziej robi się szalony. Od zawsze opowiadał, że nasza przyszłość jest zapisana w gwiazdach i jeden z szamanów nauczył go jak z nich czytać. Jednak momentami widzę, że wolałby nie widzieć przyszłości, bo nigdy nie da się jej zapobiec. Czasem dostrzegam w jego oczach to brzemię, które musi dźwigać i mu współczuję. Jednak odkąd przeszło pół roku temu deszcz przestał padać, a on wciąż mówił, że widzi nadchodzący deszcz, przestałam mu wierzyć. Poza tym mieszkamy na odludziu i zaczyna brakować nam jedzenia. Srebrne Jezioro niebawem przestanie być jeziorem, więc stracimy jedno ze źródeł pożywienia. Dlatego nie dziwię się, gdy Lugh obwieszcza, że pragnie odejść. Oczywiście ze mną. Jednak pragnie także zabrać Emmi. Ja najchętniej zostawiłabym ją, bo to jej wina, że wszystko się tak zepsuło. Od śmierci mamy, czyli narodzin mojej młodszej siostry cały świat uległ zmianom i dotąd nie pozbierał się do kupy. Dlatego obwiniam ją o śmierć matki i nie cierpię jej z całego serca. Lugh o tym wie, jednak nie pozwoli na to, żeby dziewczynka została sama z na wpół oszalałym ojcem, dlatego muszę to jakoś przeboleć. Jednak naszą wyprawę, nawet nim wyruszyliśmy, zatrzymuje czterech jeźdźców, którzy porywają Lugh i zabijają mego ojca. Teraz moim zadaniem jest odnalezienie mojego brata i zrobię to nawet za cenę własnego życia.

16 maja 2014

[Uciekajcie, Artemis zaczyna ględzić] Muzyka i książki

Wbrew pozorom nie będzie to post na temat czy można [powinno się] przy czytaniu książek słuchać muzyki. Postanowiłam raczej skupić się na tym co wspólnego mają muzyka i książki, bo są one naprawdę podobne, mimo że różne. Bo przecież muzyki słucha każdy, natomiast z książkami już nie jest tak różowo. Wracając jednak chciałabym jeszcze powiedzieć, że przede wszystkim wrzucam ten wpis, żeby trochę rozluźnić atmosferę ;) Przecież nie samymi recenzjami człowiek żyje. Mi się wydaje, że to nawet po pewnym czasie zaczyna nudzić i nawet nie ma się ochoty tego czytać. Dlatego dziś będzie pomieszanie z poplątaniem, bo na początku opowiem Wam o głównym temacie, natomiast później będziecie mieli szansę posłuchać kilka piosenek, które ostatnimi czasy podbiły moje serce. Mam nadzieję, że się Wam spodoba!

13 maja 2014

104. Recenzja „Fałszywy książę” - Jennifer A. Nielsen

„Nie tak łatwo się określić jako konkretnego człowieka, kiedy pracowało się bardzo ciężko, żeby zostać kimś zupełnie innym.”
Żyjąc tyle lat w jednej z gorszych warstw społecznych Carthyi nauczyłem się jak żyć. Doświadczyłem jak to być sierotą i jak się czujesz, gdy nie masz co włożyć do gęby. Aby przysłużyć się sierocińcowi, który i tak ma ze mnie więcej kłopotów niż pożytku postanowiłem dla nich kraść. Może nie wszyscy to pochwalają, jednak jest to jedyny sposób by przeżyć. Gdy żyjesz w biedzie granice między tym, co słuszne a złe zaczynają się zacierać i ty sam w końcu musisz na nowo je zaznaczyć. Często jednak nie stoją one w tych samych miejscach, co poprzednio. Dlatego jeśli jesteś bogaty to nie oceniaj mnie tak szybko, bo może wydawać się, że skreślisz kogoś kto naprawdę może wiele dla ciebie zrobić. Albo też może ukraść ci coś cennego. Lepiej miej się na baczności, bo żyję w tym świecie dużo dłużej od ciebie i poznałem więcej piekła niż nieba. Chcesz mnie poznać? To podejdź tu bliżej. Jestem Sage, a oto moja historia.

11 maja 2014

103. Recenzja „Noc świetlików” - Elżbieta Rodzeń

„Rozumiem, co czuje, ale wstał już nowy dzień, a my nie unikniemy tego co ma nadejść. Będzie musiała stawić czoło temu, co jest jej przeznaczone. (…) Teraz tylko musi odważyć się i pokazać im, jaka jest niesamowita”
Jestem Paulina i opowiem Wam swoją historię. Nie będzie ona cudowna, ani tym bardziej zabawna. Będzie o tym jak się stoczyłam i jak walczyłam i szukałam światła, które powoli gasło. Przebywałam już w tylu szpitalach psychiatrycznych, że po pewnym czasie przestałam już je liczyć. Nikt nie potrafił mi pomóc, a osoby, które powinny być przy mnie w trudnych chwilach oddały mnie jak niechcianą zabawkę. Czułam się źle. Terapia nie przynosiła rezultatu i to czego się najbardziej bałam, czyli przeniesienie na oddział zamknięty stawało się coraz bardziej realne. W końcu nastąpił ten dzień i trafiłam tam. Broniłam się jak mogłam, jednak w moim trzydziestopięciokilogramowym ciele nie było tyle mocy, która pozwoliłaby mi się wyzwolić. Przywiązano mnie pasami do łóżka. Dlaczego moi rodzice na to pozwolili? Wyglądało na to, że tak zakończy się mój żywot. Nie wyleczyli mnie z anoreksji, więc lepiej pozbyć się zbędnego bagażu i żyć dalej. Zaczynałam się z tym nawet godzić, jednak pewien sanitariusz powiedział, że pomoże mi stamtąd uciec. Zgodziłam się, bo czułam, że wszędzie jest lepiej niż w tym więzieniu. W niezrozumiały dla mnie sposób uwolnił mnie i zabrał ze szpitala. Zawiózł mnie do chatki, gdzie mieszkał ze swoimi braćmi. Chatki, w której całe moje życie legło w gruzach i odbudowało się na nowo.

8 maja 2014

Konkurs rocznicowy - wyniki!

No i nadszedł ten wyczekiwany od dawien dawna dzień. Przyszedł czas na ogłoszenie wyników mojego rocznicowego konkursu. Na początku jednak chciałabym bardzo podziękować wszystkim za liczny udział w zabawie i za każdą propozycję, którą zostawiliście, bo dzięki temu przesłuchałam kilka ciekawych piosenek i poznałam wiele interesujących cytatów [co pewnie poskutkuje tym, że sięgnę po książkę]. Najbardziej jednak dziękuję osobom, które podjęły się wyjścia niebieskiego i włożyły wiele trudu w napisanie opowiadania, blurbu czy wiersza. Bardzo fajnie się to wszystko czytało i najchętniej nagrodziłabym wszystkich jednak zwycięzca może być jeden, wybrany przez całkowicie niezależne jury ;)
Wiem, że pewnie nikt nie przeczytał tego wstępu, no bo po co, dlatego zjeżdżajcie dalej oglądać wyniki :D

7 maja 2014

102. Recenzja „Itch. Niezwykłe przygody poszukiwacza pierwiastków” - Simon Mayo

„W pojemniku leżała sterta ciemnych grudek skalnych, trzysta dziewięćdziesiąt jeden metrów pod szkolną tablicą ogłoszeń.
Leżała i czekała.”

Nazywam się Itchingham Lofte i jestem poszukiwaczem pierwiastków. Moim największym marzeniem jest posiadanie wszystkich pierwiastków, które znajdują się na tablicy Mendelejewa. Obecnie mam już konkretną kolekcję, jednak nadal brakuje mi części. Zdobywam je na różne sposoby, lecz najczęściej pomaga mi w tym Cake, który często ma właśnie to czego potrzebuję. Pewnego dnia moje eksperymenty się trochę wymykają spod kontroli. Nie podejrzewałem po prostu, że fosfor może uczynić takie szkody. Głównie chodzi o to, że nastąpił lekki wybuch, który spalił mi brwi. Z tego powodu mama kazała przenieść całą moją kolekcję do szopy. Szkoda, że nie wiedziała, że to raczej dla mnie nagroda niż kara. Mimo że nie wszyscy w mojej rodzinie doceniają to co robię to i tak robię swoje. Gorzej jest w szkole, ponieważ moją jedyną przyjaciółką jest kuzynka Jack, która chodzi do tej samej klasy co ja. Nigdy nie było mi łatwo zawierać nowych znajomości. Jednak teraz jest jeszcze gorzej, bo mój świat stanął na głowie. Pewnego dnia Cake podarował mi skałę, która miała być uranem, jednak nic na to nie wskazywało. Okazało się, że wytwarza ona wielkie promieniowanie i w złych rękach może ona wyrządzić niebywałe szkody. Moim zadaniem, które sobie narzuciłem, jest ukrycie tej skały i siedmiu podobnych w miejscu, w którym nikt nie będzie ich szukał. W miejscu, o którym będę wiedział tylko ja.

5 maja 2014

101. Recenzja „Wyścig śmierci” - Maggie Stiefvater

„Są chwile, które zostają w pamięci na całe życie, są też takie, które spodziewamy się zapamiętać, jednak tak się nie dzieje.”
Nazywam się Kate Connolly, jednak wszyscy znają mnie jako Puck. Mieszkam z młodszym bratem Finnem i starszym Gabem. Kilka lat temu nasi rodzice wyruszyli łódką na wyprawę, z której nigdy nie wrócili. Wiem, że jest to sprawka eich uisce, tych morderczych i żądnych krwi wodnych koni, na których co rok rozgrywany jest Wyścig Skorpiona. Każdego roku pierwszego listopada nasza mała wyspa o wdzięcznej nazwie Thisby zmienia się w miejsce walki o wielką wygraną pomiędzy śmiałkami, którzy walczą nie tylko ze sobą, ale także z końmi, których nie sposób okiełznać. Nigdy żadna dziewczyna nie brała udziału w wyścigu i ja postanawiam to zmienić. Wszystko przez Gabe’a, który chce wyjechać z wyspy. Który chce zostawić nas samych na pastwę losu. Gdy on wyjedzie zostanę z Finnem. Będę musiała się nieźle natrudzić, żeby zwyciężyć. Zwłaszcza, że w wyścigu bierze udział czterokrotny zwycięzca i ja nie jadę na eich uisce, lecz na swojej wiernej klaczy – Dove.

1 maja 2014

Kwietniowe zdobycze, czyli wcale tak dobrze nie potrafię dotrzymywać obietnic

Na początku każdego miesiąca obiecuję sobie, że nie będę miała za dużo zdobyczy, bo nadal na mojej półce znajdują się książki, które nieprzeczytane czekają na mnie. W marcu udało mi się dotrzymać tego postanowienia i zaopatrzyłam się tylko w dwie nowe pozycje. W tym miesiącu jest trochę gorzej. Ale najbardziej boję się tego co będzie w maju, bo już teraz wiem, że kilka książeczek do mnie podąża, a później jeszcze będą Targi Książki w Warszawie, na których prawdopodobnie się lekko obkupię ;) Miejmy jednak nadzieję, że po powrocie ze stolicy moja mama będzie w dobrym humorze i nie zamorduje mnie za zakup tylu powieści :D Jeśli jednak wolicie obejrzeć kwietniowe zdobycze to zapraszam!