25 czerwca 2014

111. Recenzja „Po tamtej stronie cienia” - Piotr Sender

„Niby cię odzyskałem, a co chwila tracę, co chwila dowiaduję się, że jednak nadal mi uciekasz, że jesteś na wyciągnięcie ręki, lecz moje ręce są zbyt krótkie, żeby cię chwycić.”
Aleksander Bejnar mieszka w Olsztynie i ma idealne życie. Piękną żonę i kasy jak lodu. Razem z przyjacielem prowadzi AB Corporation. Jest szczęśliwy. Wszystko układa się dobrze i nic nie wskazuje na to, aby miało się skończyć. Jednak pewnego dnia Magda, żona Aleksa, znika. Cały Olsztyn zostaje przeszukany, lecz nigdzie jej nie ma. Mężczyzna coraz bardziej pogrąża się w zapomnieniu i marzeniu, że pewnego dnia jego ukochana stanie w progu ich domu. Jednak mija rok bez żadnych wiadomości na jej temat. Przez rok siedział zamknięty w czterech ścianach swojego mieszkania. Korporacją kierował jego przyjaciel, a jedzenie kupowała mu pokojówka. Jedyne co zrobił to założył forum o zaginionych osobach. Stał się bezproduktywny. Pewnego dnia jednak postanawia wyjść do świata, skoro on nie przyszedł do niego. Wreszcie chce spotkać się z prezesami swojej korporacji, pragnie dowiedzieć się jak zmienił się świat od jego ostatniej wizyty na zewnątrz. Jednak świat zaczyna z nim grę. Samochód zaczyna mu się psuć, a tajemniczy mężczyzna pojawia się w jego biurze i obiecuje informacje na temat Magdy. Do tego wieczorem przegrywa w karty swoją Wiarę. Wtedy zaczyna robić się jeszcze dziwniej. Jednak prawda, co do obecnego miejsca przebywania jego żony zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko oddać się jej w całości…

23 czerwca 2014

110. Recenzja „Arkadia płonie” - Kai Meyer

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
„– Wiesz, ludzie kłamią, kiedy mówią, że nic nie jest tak silne jaki miłość. To jedno z największych i najpodlejszych kłamstw na świecie. Miłość nie jest silna. Jest tak samo krucha, jak wszystko inne. I kiedy o nią nie dbamy, tłucze się jak szkło.”
Rosa i Alessandro nie mają w życiu łatwo. W wieku zaledwie nastoletnim zostali przywódcami dwóch największych klanów na Sycylii. W dodatku takich, co się nienawidzą. Muszą radzić sobie z niechęcią swoich ludzi do siebie i ukrywać gorące uczucie, które ich łączy. Rosa ma trudności z podporządkowaniem swoich ludzi i nie wie jak sobie z tym poradzić. Stara się jak może i często rozmawia z osobami, które znają sytuację Alacantry, mimo że nie do końca im ufa. Zdarza jej się czasami spędzać krótkie chwile z Alessandro i wtedy może odetchnąć. Jednak problemy klanu chwilę później znów zaczynają ją przytłaczać. Dlatego podejmuje decyzję o wyjeździe do Ameryki i spotkaniu ze swoją matką. Pragnie dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu i tajnej organizacji o nazwie TABULA. Dziewczyna boi się tej podróży. Nie wie co powiedzieć matce i jak przekazać jej przerażającą prawdę. Jednak ta wyprawa może rzucić nowe światło na wydarzenia sprzed roku. Kiedy Rosa została odurzona i zgwałcona. Do dziś nie odnaleziono sprawców, a sama dziewczyna nic nie pamięta. Teraz jednak ma szansę dowiedzieć się prawdy i poznać osobę, która stała za tym wszystkim. Czy skorzysta z tej szansy?

22 czerwca 2014

[Uciekajcie, Artemis zaczyna ględzić] Śliczne zagraniczne okładki

Dzisiejszy post będzie krótki i przyjemny. Przynajmniej dla oka.
Początkowo miałam napisać swoje zdanie na temat ekranizacji, jednak nie miałam do tego weny. Może kiedy indziej się do tego zabiorę i opowiem Wam to i owo o filmach na podstawie książek. Jednak na pewno nie będzie to dziś. Poza tym mam zamiar się zmobilizować i napisać zaległe recenzje, innymi słowy pragnę abyście w tym tygodniu poczuli się dopieszczeni przeze mnie ;) I żeby wreszcie nie ziało pustkami na blogu. Powoli zbieram się ze swojego małego kryzysu i mam nadzieję, że niebawem całkowicie mi przejdzie i znów będę w zastraszającym tempie pochłaniać książki i dzielić się swoimi opiniami na ich temat z Wami. Jak dobrze pójdzie to w przyszłym tygodniu opublikuję trzy recenzje i jeden luźny post. Mam wielką nadzieję, że uda mi się zrealizować ten cel, ponieważ już lekko zalegam z opiniami.
Jednak powróćmy do właściwego tematu posta i obejrzyjmy sobie okładki, które strasznie mi się spodobały [wszystkie lub większość z nich nie zostały wydane w Polsce]:

20 czerwca 2014

109. Recenzja „Mroki” - Katarzyna Szewioła-Nagel

„Jak w baśni o krainie mlekiem i miodem płynącej, nikt nie miał trosk poza tymi, którzy od tych trosk byli.”
W gęstym lesie wśród szumiących drzew i kwitnących kwiatów mieści się mała wioska. Ludzie są tam mili i przyjaźni. Jednak niepokoją ich napady przerośniętych wilków, których w żaden sposób nie da się przepędzić. Próbowali już wszystkiego i nadal nie mogą nic na to poradzić. Teraz żyją w strachu i czekają na cud, który wyzwoli ich z rąk oprawcy. Pewnego dnia w wiosce pojawia się elf, wojownik, który prawdopodobnie będzie w stanie walczyć z wilkami. Leto jednak nie widzi tego tak różowo. Nie ma ochoty zatrzymywać się i pomagać bandzie przestraszonych wieśniaków. Aczkolwiek los ma dla niego inne plany, niezgodne z jego mentalnością. W wyniku różnych zdarzeń elf zostaje na kilka dni w wiosce i poznaje ich klimat. Zaczyna przesiąkać nim na wskroś i czuć, że trudno będzie mu opuścić to miejsce, w którym zaznał tyle ciepła i życzliwości. Stara się także pomóc ludziom w przegonieniu zwierzyny, jednak gdy odkrywa prawdę kto stoi za tymi atakami wszystko zaczyna się komplikować i proste zadanie przeradza się w walkę na śmierć i życie…

15 czerwca 2014

[Uciekajcie, Artemis zaczyna ględzić] Niesamowite okładki - kontynuacje serii, które przeczytałam

Czasem życie nie układa się po naszej myśli, bądź tracimy zainteresowanie jakąś rzeczą. Ja ostatnimi czasy, jak pewnie zauważyliście, umilkłam. Co dzień wchodzę na laptopa z myślą, że tego dnia uda mi się coś napisać. Że wreszcie przełamię złą passę. Jednak za każdym razem kończy się tak samo. Wchodzę, przeglądam pocztę, facebooka, bloggera i wychodzę. W tym tygodniu nawet nie miałam ochoty czytać. Przeżywam jakiś kryzys i nie mam pojęcia co mam z tym fantem zrobić. Jak przełamać moją niemoc? Jak sprawić, abym napisała te trzy zaległe recenzje? Żebym wreszcie zaczęła czytać książki? Mam nadzieję, że jakoś uda mi się przezwyciężyć swoje słabości i nareszcie wrócę do regularnego wstawiania postów na bloga. Na razie jednak musicie mieć w świadomości fakt, że przeżywam kryzys i nie wszystko idzie po mojej myśli, dlatego czasem o mnie pamiętajcie, a teraz obejrzyjcie sobie zestawienie kilku książek, których okładki mnie zachwyciły.

10 czerwca 2014

108. Recenzja „Korona w mroku” - Sarah J. Maas

„- Możecie się chować przed przeznaczeniem - rzekła, gdy odchodzili - ale ono wkrótce was dopadnie.”
Celaena Sardothien - oto ja. Innym znana jako Zabójczyni Adarlanu. Teraz jednak posiadam tytuł Królewskiej Obrończyni. Zwyciężyłam w konkursie na śmierć i życie. Stałam się służącą króla, który wymordował całą moją rodzinę. Przez którego stałam się największym postrachem Adarlanu. Przez niego mój świat został wywrócony do góry nogami. Teraz jednak muszę być mu posłuszna i nigdy nie robić nic wbrew jego woli. W przeciwnym razie zostanę ukarana. Wszystko zostanie mi odebrane i już nigdy więcej nie ujrzę światła dziennego. Dlatego wykonuję wszystkie polecenia króla. Zabijam dla niego i na potwierdzenie swoich słów przywożę mu głowy zabitych i ich kosztowności. Staram się być jak najbardziej wiarygodna w tym co robię i nie przysparzać sobie problemów. Dlatego coraz rzadziej spotykam się z Dorianem i trenuję swoją formę. Unikam magii i staram się żyć w cieniu i jak najmniej rzucać się w oczy. W końcu jednak król zleca mi zabójstwo mojego przyjaciela z dawnych lat. Mam na to cały miesiąc, czyli niesłychanie dużo czasu. Bo w ciągu tak wielu dni wszystko może się ułożyć, a później na nowo zburzyć, a prawda, którą przez lata ukrywało się pod różnymi maskami wreszcie może wyjść na jaw i będziesz zmuszona uciekać przed wszystkim co znasz i kochasz…

8 czerwca 2014

[Uciekajcie, Artemis zaczyna ględzić] Facebooki, aski i te inne badziewia

Facebook to istna czarna dziura, która porywa Cię w swój wir i nie możesz się z niej wydostać. Jest to portal, który zrzesza wszystkich i niesamowicie mnie denerwuje. Jednak posiadam na nim konto, ponieważ łatwiej się dzięki niemu komunikować. Poza tym zakładając bloga drugą rzeczą jaką się robi jest stworzenie fanpejdża na Twarzoksiążce. Prawie każda strona posiada fanpejdża, na którym umieszcza swoje przemyślenia i linki do nowych postów na blogu. Nie twierdzę, że każdy posiada fp, jednak zdecydowana większość ma takowy profil.