29 sierpnia 2014

128. Recenzja „Jeźdźcy w czasie” - Alex Scarrow

„Słuchajcie… wyobraźcie sobie że czas to rzeka, która niezmiennie płynie w jednym kierunku. Możemy płynąc po niej w górę lub w dół. Jeździć w czasie.”
Laim O’Connor powinien utonąć razem z Titaniciem w 1912 roku.
Maddy Carter powinna zginąć w samolocie w roku 2010.
Sal Vikram powinna spłonąć w 2026 roku.
Jednak każde z nich dostało propozycję od nieznajomego, który powiedział „Złap mnie za rękę”, od tamtej pory ich życie zmieniło się nieodwracalnie. Dowiedzieli się, że zostali ocaleni przed śmiercią nie bez powodu. Dostali propozycję wcielenia do agencji, która pilnuje, aby nikt nie grzebał w czasie. Gdy odkryją jakieś nieprawidłowości mają od razu reagować. Każde z nich ma wyznaczone zadania. Ukryci w bańce czasowej wciąż przeżywają w kółko te same dwa dni – dzień przed katastrofą na  World Trade Center i datę, gdy to się wydarzyło. Dlatego wciąż przeżywają dziesiąty i jedenasty września 2001 roku. Zadaniem Sal jest zapamiętywanie, gdy coś zmieni się w zapamiętanym jej trybie dnia. Wtedy będą wiedzieli, że ktoś zmienił przeszłość. Zadaniem Liama i Boba – ichniego „robota” jest naprawienie przeszłości. Natomiast Madison musi pilnować, kiedy otworzyć przejście. We trójkę muszą stworzyć zespół, walczący ku prawidłowemu funkcjonowaniu świata.

27 sierpnia 2014

127. Recenzja „Odnaleźć swą drogę” - Aleksandra Ruda

„Miłość jest przydatna tylko do pogaduszek przy księżycu i... hm... jeszcze paru rzeczy. A kiedy ktoś ma kłopoty - wtedy najważniejsza jest przyjaźń.”
Olgierda Lacha nie jest przykładem idealnej córki. Zamiast iść ścieżką, którą wymarzyła jej mama, woli wydeptać własną. Właśnie dlatego wyjeżdża z rodzinnego miasteczka – aby odbywać nauki w dziedzinie magii. Przybywa do Czystiakowa, aby zapisać się na Uniwersytet Nauk Magicznych. Najpierw widzi siebie w szeregach uzdrowicieli, jednak okazuje się, że tam trzeba było kilka miesięcy wstecz złożyć papiery. Później spogląda cielęcym okiem na kierunek magów praktyków, jednak tam znowu trza mieć dobre oceny z wychowania fizycznego. Dlatego Ola od razu odrzuca ten pomysł. Więc zostaje opcja maga teoretyka. Co prawda dziewczyna krzywi się na myśl uczenia się magii wykreślanej, która jakoś nie jest jej mocną stroną. W końcu jednak wystarczy trochę samozaparcia, silnej woli i ślepej i bezsensownej miłości, aby zacząć być najlepszą w tym, co kiedyś uważało się za przekleństwo. Ola podczas swojego pobytu na studiach poznaje Irgę – strasznie irytującego nekromantę, który czepił się jej i odczepić się nie chce. W wyniku niefortunnych wydarzeń, czyli podczas jednej libacji alkoholowej, spotyka Otto – półkrasnoluda, który niedługo potem staje się jej przyjacielem i partnerem w spółce. Ola żyje jak typowa studentka, raz się pouczy, częściej nie. Przed egzaminami panikuje. Czasami wybywa na kilka drinków. No i przeżywa zawody miłosne. Raz się wścieknie czy rozpłacze, bo sukienka się pobrudziła. Czasem poczuje się niepotrzebna nikomu i wtedy wielka deprecha ją dopada. Musi przejść co najmniej jedną dietę, bo jest za gruba, chociaż nikt poza nią tak nie uważa. Czyli nic nadzwyczajnego, zwykłe życie zwykłej studentki. A nie, poczekajcie, tutaj jest magia!

25 sierpnia 2014

English Spoken Today

W życiu człowieka często pojawiają się wyzwania, którym trzeba podołać. Ja niedawno natrafiłam na wyzwanie jako blogera w postaci napisania recenzji magazynu językowego. Odkąd otrzymałam maila z propozycją współpracy wiedziałam, że nie będzie to łatwy orzech do zgryzienia, jednak postanowiłam zaryzykować. Nie wiem czy czytaliście, ale moja pierwsza recenzja English Matters i Deutsch Aktuell była dość nieudolna i kulała w każdym, nawet najmniejszym aspekcie, dlatego postanowiłam spróbować po raz drugi. Tym razem jednak z wydaniem specjalnym English Matters. Zanim jednak przejdę do sedna sprawy chciałabym powiedzieć, że dzięki temu czasopismu w większą swobodą podeszłam do czytania The unbecoming of Mara Dyer, czyli swojej pierwszej książki po angielsku. Myślę, że dla każdego byłoby to doskonałe przygotowanie do próbowania wejścia w świat książek po angielsku. Mam nadzieję, że i Wam to pomoże.

19 sierpnia 2014

126. Recenzja „Chłopcy” - Jakub Ćwiek

„Życie życiem, realność realnością, ale gdy raz wdepniesz w jakąś bajkę, to twój świat będzie nią śmierdział, aż zdechniesz.”
Gang motocyklowy, który zmieni Twój światopogląd. Nie są zwyczajni. Dowodzi nimi Mama, której ulubiona koszulka ma napis: ‘Lepiej we mnie uwierz, dziwko’. Nigdy nie próbuj nazywać jej Dzwoneczkiem, bo wypruje Ci flaki i karze je zjeść. Już dawno pożegnała się z dawnym światem w Nibylandii, dlatego teraz tworzy Drugą Nibylandię razem z Zagubionymi Chłopcami, czyli Kędziorem, Milczkiem, Pierwszym, Drugim, Kruszyną i Stalówką. Dorośli ciałem, lecz nie duchem żyją w Polsce, w opuszczonym wesołym miasteczku. Niewiele potrzeba im do szczęścia, które i tak dawno utracili. Żyją nie zawadzając nikomu, robiąc to, co umieją najlepiej. Zabijając potwory, pomagając dzieciom z sierocińca i będąc po prostu sobą. Czasem zwerbują kogoś do swojego gangu. Czasem pojadą gdzie ich oczy poniosą tylko dla samej radości jazdy. Może nie jest to idealny obraz postaci z Piotrusia Pana, jednak nic lepszego nie dostaniecie. Jeśli nie jesteś gotowy na tę wersję kontynuacji losów Piotrusia Pana to lepiej tu nie zaglądaj.

15 sierpnia 2014

125. Recenzja „Alicja w krainie zombi” - Gena Showalter

„Umieranie to jedyny sposób, by żyć naprawdę.”
Alicja Bell żyje w domu, w którym jedna zasada jest wpajana do głowy od narodzin: Nigdy nie wychodź po zmroku. Ojciec Alicji widzi potwory, które wychodzą każdej nocy. Pragnie ustrzec przed nimi swoją rodzinę. W rzekome monstra nie wierzy ani Alicja, ani jej młodsza siostra Emma, jednak ani razu nie opuściły domu o zmierzchu. Zawsze słuchały się rodziców w tej sprawie. Pewnego dnia jednak, w dniu urodzin Alicji, Emma prosi ją, aby porozmawiała z rodzicami, którzy w ramach prezentu pozwoliliby im wybrać się na przedstawienie, w którym mała Bell tańczy. Alicja po długich rozmowach z matką udaje się przekonać ją do tego pomysłu i razem, całą rodziną wyruszają obejrzeć występ Emmy. Wszystko idzie spokojnie, jednak w drodze powrotnej jedna decyzja sprawia, że świat Alicji zmienia się nie do poznania. Widzi zmasakrowaną matkę, która cała we krwi siedzi na swoim miejscu za kierownicą. Widzi siostrę, która nieruchomo siedzi obok niej. I ojca na zewnątrz auta, którego pożerają straszne istoty. Traci przytomność. Budzi się dopiero w szpitalu. Od tamtej pory postanawia zmienić swoje imię na Ali i odciąć się od przeszłości. Musi przeprowadzić się do dziadków i zacząć naukę w nowej szkole, w której spotyka chłopaka o niezwykle fioletowych oczach, który odmienia jej życie jeszcze bardziej.

13 sierpnia 2014

124. Recenzja „Drzewo migdałowe” - Michelle Cohen Corasanti

„Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru.”
Ta historia rozpoczyna się od straszliwego wydarzenia w młodym życiu Ahmada. Chłopiec w wieku zaledwie siedmiu lat odczuł, czym jest ból straty bliskiej ci osoby. Jego młodsza siostrzyczka, która miała ledwie roczek wbiegła ma pole pełne min, na które weszła, ponieważ ganiała kolorowego motylka. Nastąpiła na jedną z bomb i nie pozostało z niej zbyt wiele. Ahmad był świadkiem wielu wydarzeń, które zmieniły jego świat. Żył ze świadomością, że jego narodem rządzi wojna – gniew i nienawiść skierowana do oprawcy. Jednak on starał się być ponad to. Słuchał się swojego ojca, który uważał, że nienawiść do niczego nie prowadzi, że jest to „karanie samego siebie”. Ich rodzina nigdy nie miała lekko, jednak chłopiec nigdy nie przypuszczał, że w ciągu kilku chwil świat może ulec nieodwołalnym zmianom. W dwunaste urodziny Ahmada do ich domu zapukali żołnierze, którzy oskarżyli ojca chłopca o terroryzm. Został on zabrany i przez długi czas rodzina nie wiedziała, co się z nim dzieje. Jednak oni mieli większe kłopoty na głowie. Żołnierze spalili ich dom i zabronili budowania kolejnego. W szóstkę musieli żyć w namiocie i żywić się owocami migdałowca, który koło nich rośnie. W końcu Ahmad i Abbas, jego młodszy o rok brat, rzucili szkołę i postanowili pójść do pracy na budowie. Pracowali bardzo ciężko, jednak to nie zawsze wystarczało. Nadal głodowali i często jedli ryż z migdałami. W pewnym momencie Ahmad dostał życiową szansę szlifowania swojego geniuszu. Jednak w tym wypadku musiałby opuścić rodzinę. Skąd mieliby oni mieć pieniądze? Chłopak staje przed ważnym pytaniem – przyszłość czy teraźniejszość? Co jest ważniejsze?

11 sierpnia 2014

123. Recenzja „Spojrzenie elfa” - Katrin Lankers


„Miłość i logika są jak słońce i księżyc. Kiedy jedno wschodzi drugie zachodzi...”
Margarethe-Elisabeth, znana również jako Mageli to zwykła szesnastolatka, posiadająca jedną najlepszą przyjaciółkę, która w każdej sytuacji ją wspiera. Mageli jest dość delikatną i spokojną dziewczyną. Nie uważa siebie za wielką piękność, dlatego często w klasie zasłania swoją twarz włosami. Jednak koledzy z jej klasy mają o niej inne zdanie. Uważają, że jest ona po prostu nadzwyczaj zarozumiała i chodzenie z którymkolwiek z nich musi być dla mniej jakąś obrazą. To nie jest prawda. Mageli po prostu nie znalazła jeszcze chłopaka, do którego zapałałaby szczerym i pięknym uczuciem. Dziewczyna w sumie niewiele robi w tym kierunku, ponieważ większość swojego wolnego czasu spędza na sprzątaniu. Jej matka ma jakąś manię na tym punkcie, dlatego musi być na jej zawołanie. Mageli nie podoba się taka postać rzeczy, jednak nie wie, co z tym zrobić. Dodatkowo dostaje szlaban za zjedzenie wszystkich parówek z lodówki [Poważnie?] Dziewczyna przez tydzień nie może wychodzić z domu, dlatego w środku nocy chce prześlizgnąć się do swojej przyjaciółki. Przebiega przez gęsty i ciemny las, w którym spotyka dwóch łotrów. Mageli nie wie co chcą z nią zrobić, ale z pewnością nie będzie to nic dobrego. Jednak z opresji ratuje ją niezwykle przystojny chłopak w jej wieku, który potrafi świetnie walczyć. Oprychy odchodzą z niczym, a Erin pragnie odprowadzić Mageli do domu. Od tamtej pory jej życie zaczyna powoli przewracać się do góry nogami. Wreszcie prawda wychodzi na jaw…

10 sierpnia 2014

Classmate Book Tag

Kilka dni wstecz zastanawiałam się co ja mam napisać za post na niedzielę. Z pomocą przyszła mi Magda z bloga My Paper Paradise. Zaprosiła mnie ona do zabawy, która nazywa się Classmate Book Tag, wymyśloną przez Marthę z bloga Secret Books. Po oglądnięciu filmika z tym tagiem i ogarnięciu o co w nim chodzi postanowiłam wziąć w nim udział. Najpierw jednak chyba powinnam Wam przedstawić zasady, bo przecież nie każdy wie o co chodzi w tym wyzwaniu :)

Zasady: Tworzymy klasę z bohaterów książkowych: wybieramy książki sztuk pięć. Zapisujemy ich tytuły na kartkach, składamy je i wrzucamy do jakiejś miseczki czy czegoś podobnego. W tym momencie zaczynamy losowanie w jakiej kolejności będziemy zabierać się za wyszukiwanie postaci. Gdy już ustalimy kolejność zabieramy się za większą zabawę. Bierzemy książkę, którą wylosowaliśmy jako pierwszą i otwieramy na losowej stronie. Pierwsze imię, które rzuci się nam w oczy zapisujemy. W sumie z każdej książki musimy mieć wybrane po dwa imiona. Czyli trzeba dwa razy otwierać je na losowych stronach. Nie bierzemy dwóch imion z tej samej strony! Imiona muszą być różne! Gdy mamy już wypisane imiona w kolejności jakiej je znaleźliśmy zabieramy się za dopasowanie ich do pozycji w klasie. Martha wybrała konkretną kolejność, więc nie możemy sami jej zmieniać! Można również oczywiście dodawać swoje komentarze na temat danej sytuacji :)

Mam nadzieję, że w miarę jasno wyjaśniłam specyfikę tego tagu, a jeśli nie to może wszystko wyjdzie w praniu lub po prostu wejdźcie na kanał Marthy i obejrzyjcie oryginalny filmik z tego tagu :)

8 sierpnia 2014

122. Recenzja „Upadek Arkadii” - Kai Meyer

„Czasem - powiedziała - dwoje ludzi mija się, spogląda sobie przez chwilę w oczy i pozostaje tylko życzenie. Marzenie o tym, co mogłoby się wydarzyć. Odchodzą, z każdym krokiem dalej od siebie i od swoich snów.”
Rosa i Alessandro ostatnimi czasy przeżyli bardzo wiele. Odkąd przejęli władzę w swoich klanach wszystko idzie nie tak jak powinno. Starali się wprowadzić nowe standardy, nowe zasady. Jednak nie da się tak łatwo wyperswadować starych nawyków. Młodzi mimo przeciwnościom losu starali się być przywódcami, jednak Rosa nie widzi siebie w tej roli. Pragnie jedynie normalnego życia, którego może nigdy nie dostać przez swój przyjazd na Sycylię. Wie, że czasu nie da się cofnąć, dlatego stara się cieszyć z tego co ma, a przede wszystkim z Alessandro. Jednak nic nie idzie łatwo. Na wyspę ma przybyć Głodomór, czyli capo dei capi, który nie ma zbyt dobrych zamiarów co do młodej pary. Chłopak i dziewczyna muszą uciekać od płatnych morderców, a przede wszystkim od losu, który pragnie zgotować im Głodomór. Młodzi próbują dokładnie ustalić, co planuje, przez co zagłębiają się w tajemnice przeszłości, które Rosa wolałaby ominąć. Nic jednak nie wskazuje na to, aby los stał się dla nich łaskawy. Czy zakazana miłość może liczyć na szczęśliwe zakończenie?






RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI [GŁÓWNIE PIERWSZY AKAPIT]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

6 sierpnia 2014

121. Recenzja „Ukryta brama” - Eva Voller

„Nagle świat zaczął składać się z niezliczonych nowych możliwości, a my właśnie zamierzaliśmy je odkrywać”
Anna i Sebastiano ponownie wyruszają w podróż w czasie. Tym razem mają uratować znanego artystę przed pożarem. Ma to być krótka i szybka wyprawa, sprawy się jednak komplikują. Po uratowaniu pana Turnera para miała spędzić kilka romantycznych dni w XIX-wiecznej Anglii. Jose jednak zaraz po wykonaniu zadania zabiera ich z powrotem do współczesności. Anna myślała, że to koniec ich przygody w Londynie, jednak Starzec polecił im pozostanie w kraju. Z tego powodu starali się wykorzystać jak najlepiej czas spędzony wspólnie. Kilka dni później wrócili do XIX wieku, aby wykonać tajemniczą misję. Nie wiedzieli nic ani o swoich tożsamościach w przeszłości, ani to tym, co mają zrobić. Musieli działać na ślepo. Dodatkowo figurowali tam, jako rodzeństwo, co po pewnym czasie zaczęło im przeszkadzać. Mieli udawać arystokratów, pochodzących z Barbadosu, posiadaczy plantacji trzciny cukrowej. Do Anglii przyjechali, aby poznać swoją rodzinę, a także, aby Anna mogła znaleźć sobie męża. Żadnemu z nich taki układ się nie podoba, ale muszą działać według tego, co mówi im Jose, inaczej świat, który znają może zniknąć…

4 sierpnia 2014

120. Recenzja „Blackout” - Mira Grant

SPOWIEDŹ CZYTELNICZKI PRZEGLĄDU KOŃCA ŚWIATA - CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ...
GWARANTUJĘ BRAK SPOILERÓW!
„Tacy właśnie są ludzie. Zawsze zwalniają, by obejrzeć wrak.”
Dawno, dawno temu… Za górami, za lasami mieszkała sobie dziewczyna, która uwielbiała czytać książki. Pewnego dnia postanowiła z tej swojej miłości założyć bloga recenzenckiego, na którym mogłaby zamieszczać swoje refleksje na temat przeczytanych powieści. Minął rok, a ona nadal pisała. Mniej więcej wtedy zauważyła, że pewna książka o zombiakach zbiera niesamowicie wielkie rzesze fanów. Sama jednak nie przepadała za chodzącymi trupami, ponieważ jej pierwsze spotkanie z książką o tym temacie nie skończyło się za dobrze. Była jedną z niewielu, którym nie podobał się Las zębów i rąk, więc pomyślała, że i tym razem będzie tak samo. Dlatego nie kupowała Feed, lecz wypożyczyła ją z biblioteki. Przeczytała i opisała swoje emocje z nią związane na blogu. Podobała jej się ta pozycja, jednak nie widziała w niej aż tylu pozytywów co inni, dlatego nie spieszyła się z kontynuacją, poza tym jej biblioteka nie była wyposażona w Deadline, więc musiała czekać na cud. I takowy się zdarzył! Wydawnictwo ogłosiło konkurs, w którym owa dziewczyna wzięła udział. Do wygrania była cała trylogia Przeglądu Końca Świata. Wykonała ona zadanie, które trzeba było zrobić i z największą niecierpliwością czekała na wyniki. Gdy je zobaczyła świat na moment przestał się kręcić. Wygrała! Cieszyła się jak mała dziewczynka. Wtedy zaczęło się oczekiwanie na przesyłkę, gdy ta wreszcie do niej dotarła, dziewczyna bez zbędnych ceregieli zabrała się za lekturę. Przeczytała Deadline i przepadła. Zakochała się i nie mogła doczekać się więcej. Jednak zrobiła sobie przerwę, żeby za szybko nie zakończyć swej przygody z zombie. W końcu zabrała się za Blackout. Wreszcie je skończyła i jej serce przestało bić. Przepadło gdzieś w literach, które tak naprawdę są tylko tuszem na papierze, lecz dla niej stały się czymś więcej. Stały się częścią jej samej. Teraz ta dziewczyna stoi przed Wami i zdradza Wam swoje emocje. Przedstawia Wam swoją historią. Dzieli się z Wami zachwytem. Dajcie jej na to chwilę, może i Was przekona.

1 sierpnia 2014

Zdobycze lipcowe, czyli zombie wkraczają na scenę

Skończył się lipiec, czyli połowa wakacji za nami. Przynajmniej dla tych co wakacje mają. Ja swoje zaczęłam dopiero w poniedziałek, dlatego dopiero teraz będzie mnie więcej na blogu i w ogóle w internetach. Myślę, że będę starała się przywrócić Ring, jednak niczego nie obiecuję. Nie wszystko zależy ode mnie :)
Jeśli chodzi o książeczki co przybyły do mnie to myślę, że nie jest ich tak bardzo dużo z czego się cieszę, ponieważ nadal mam zaległości czytelnicze. Większość z pozycji pokazanych poniżej już przeczytałam. Nie wszystkie jeszcze doczekały się recenzji, ale mam zamiar to niebawem nadrabiać, więc z pewnością nie będziecie się nudzić. Zwłaszcza, że w poniedziałek pojawi się na blogu moja najdłuższa do tej pory recenzja. Już teraz gratuluję tym co dotrwają do końca! A teraz czas na prezentację stosiku: