19 marca 2017

300. Recenzja „Mapa kości” - Francesca Haig

Autor: Francesca Haig

Tytuł: Mapa kości

Seria: Ogniste oczyszczenie #2

Wydawnictwo: Uroboros [Grupa wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa - Cass

Główny bohater: Cass – ok. 23 lata

Ogumienie: Nie wiem z jakiego powodu, ale bardzo mi się podobają okładki do tej trylogii. Nie są zachwycające, nie mają nic nadzwyczajnego, jednak dla mnie są ponadprzeciętne. Jestem pod wrażeniem tego, co zostało nam zaprezentowane. Mimo że całość nie do końca mi pasuje do treści to i tak jestem zachwycona. Chyba tak już musi być. Nikt nic na to nie poradzi.


UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [OGNISTE OCZYSZCZENIE]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Najlepsze zastosowanie: Kiedy Cass dowiedziała się prawdy o Kimie, cały jej świat zatrząsł się w posadach. Dzięki niej, dzięki temu, że całkowicie zapomniał swoją przeszłość stał się całkiem inną osobą. Właśnie takiego dziewczyna stara się go zapamiętać. Nie chce, aby słowa Spowiedniczki zmieniły cokolwiek w jej ocenie Kimy. To zżera ją od środka. Świadomość, że chłopak wcale nie był taki wspaniałomyślny, że dręczył swoją siostrę Omegę. Że to ją chciał zamknąć w zbiorniku. Poza Kimą dodatkowym utrapieniem Cass jest ruch oporu Omeg, który zdaje się być w rozsypce. Jak pokonać Alfy i wprowadzić ład na świecie, kiedy nie ma się ludzi? Kiedy Omegi z własnej woli wchodzą do zbiorników? Cass razem z Kobziarzem i Zoe muszą znaleźć sposób na Alfy. Muszą powstrzymać Reformatora i Panią Generał. Muszą odnaleźć Zamorze, gdzie wszystko wygląda inaczej. Ale czy to się uda? Nic nie jest proste, Omeg nie jest zbyt wiele, a pomoc może nadejść ze strony, której nikt się nie spodziewał. Sprawy zaczynają przybierać niespodziewany obrót. Świat zaczyna się walić, ale należy znaleźć sposób, aby utrzymać go w ryzach. Czy uda się powstrzymać Alfy przed trzymaniem Omeg w zbiornikach i przywróceniem elektryczności?

Tykać to kijem?: Może i Ogniste oczyszczenie nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Jednak kiedy zobaczyłam okładkę drugiego tomu to uświadomiłam sobie, że chcę się dowiedzieć, co się dalej wydarzy. Musiałam się dowiedzieć.

Bohaterowie: Na początku książki Cass jest nijaka. Snuje się za Kobziarzem i Zoe. Jest cieniem samej siebie. Może i w pierwszej części nie sprawiała wrażenia osoby, która zdołałaby przekonać miliony do podążania za nią, ale na pewno była silniejszą osobowością niż kiedy spotykamy ją tutaj. Ale ma to swoje wytłumaczenie. Dziewczyna jest przygnębiona prawdą na temat Kimy oraz zdołowana, wręcz zgnieciona jego utratą. Z tego powodu nie mam do niej większych pretensji. Tym bardziej, że kiedy musi zacząć działać to oczywiście to robi. Przypomina dawną siebie. A nawet jest jeszcze bardziej zdeterminowana, pełna werwy i widać w niej zdolności przywódcze. Spodobała mi się bardziej niż w tomie pierwszym. Stała się pełniejsza i ciekawsza. Wreszcie mocniej ją poznajemy, widzimy w niej kogoś zdolnego zrobić wszystko, aby uwolnić Omegi spod jarzma Alf. Jest zawzięta i pełna determinacji. Może czasami zdarzały jej się momenty zwątpienia, jednak komu się nie zdarzały. Tym bardziej, kiedy Omeg w ruchu oporu jest mniej niż żołnierzy Alf. Mimo to widzę w niej mocną postać.

Drugą, bardzo istotnym bohaterem jest Kobziarz. Ten, który przewodniczył ruchowi oporu na Wyspie. Omegi mają mu za złe, że nie wydał Cass i Kimy, kiedy pojawiło się zagrożenie. Dlatego nie jest mu łatwo odzyskać posadę. Jednak z niego jest urodzony przywódca i nawet, kiedy nie bardzo jest czym dyrygować to on i tak znajdzie sposób, żeby wszystko działo się po jego myśli. Polubiłam go i w ogóle nie zdziwiłabym się gdyby w którymś momencie zaczął kręcić z Cass, bo moim zdaniem pasują do siebie. Potrafią ze sobą rozmawiać, wiele przeszli i  jest między nimi jakaś nić porozumienia. Liczę na to, że kiedy to wszystko się zakończy oni będą sobie żyli razem długo i szczęśliwie.

Pióro: W tej książce dzieje się więcej, jest bardziej intensywnie, dowiadujemy się wielu nowych rzeczy, które napędzają akcję i sprawiają, że z zaskakującą prędkością czyta się tę historię. Może i autorka nie ma jakiegoś nadzwyczajnego stylu, ale najważniejsze, że nie spowalnia akcji przez zbyt długie i szczegółowe opisy.

Całokształt: Tak naprawdę wszystko, co miałam do powiedzenia na temat tej książki już powiedziałam. Uważam, że jest ona dużo lepsza od jedynki, między innymi z powodu całkiem innego bohatera — innymi słowy Kobziarz wygrywa z Kimą. Nie dość, że jest lepiej dopracowany, to posiada dużo ciekawszą osobowość i łatwiej mi było go polubić, niż to było w przypadku słabo wyeksponowanego Kimy. Poza tym akcja rozwija się dużo szybciej, mamy milion nowych, interesujących spraw, które przyspieszają całą akcję. Emocji jest dużo więcej, gdyż widać coraz mocniej, że zbliżamy się ku ostatecznej rozgrywce. Ponadto wychodzą na jaw całkiem nowe, niespodziewane fakty. Wszystko na plus. Może nie jest to najwspanialsza seria z tego gatunku, ale zdecydowanie się wybroniła drugim tomem. Ciekawe jak będzie z trójką. Mam nadzieję, że autorka zaserwuje nam istny rollercoaster i nie będziemy mieli nawet chwili wytchnienia. Czekam z niecierpliwością na zakończenie tej trylogii. Przede wszystkim z powodu Kobziarza. Ciekawi mnie czy będzie z Cass.

Kasia radzi: Na razie nie chcę Was zachęcać do zapoznania się z tą serią, choć po tym tomie radziłabym jak najszybciej zaopatrzyć się w obie książki. Kiedy przeczytam już ostatni tom z tej trylogii to powiem Wam czy naprawdę warto się za nią zabierać. Na razie poczekajmy. Ale możecie powoli się zacząć rozglądać za tym cyklem.

Mój osąd: Rozkładający się zombie – 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz