20 kwietnia 2017

Czytelnicze podsumowanie I kwartału 2017 roku

Pierwszy kwartał 2017 roku nie zapowiadał się dobrze. W styczniu przeczytałam zaledwie trzy książki, z czego dwie były na zajęcia; tylko jedna dla przyjemności. Ale przyszedł luty, w którym miałam aż nadto czasu i udało mi się pochłonąć aż 10 pozycji. Nie jestem pewna czy w tym roku pojawi się jeszcze taki miesiąc, w którym będę mogła aż tyle poczytać. W sumie przez pierwsze trzy miesiące bieżącego roku przeczytałam 19 książek, oto one:

 
Okładka Diaboliki by S.J. Kincaid jest niezwykle minimalistyczna, ale także interesująca. Ma w sobie coś intrygującego i właśnie to 'coś' sprawiło, że postanowiłam umieścić ją jako zwyciężczynię w tej kategorii. Chociaż treść to całkowicie inna sprawa. Jednak o tym dowiecie się już z recenzji.

Wiele z tytułów przyznanych tutaj będzie naciąganych, ponieważ akurat czytałam takie książki, które nigdzie nie pasują. Może i Podbój by Elle Kennedy nie ma najpiękniejszej okładki, ale nie jest również szpetna. Po prostu musiałam coś wybrać, a akurat ta najmniej mi się podobała spośród przeczytanych przeze mnie pozycji. 


Jeśli czytaliście moją recenzję pierwszego i/lub drugiego tomu to wiecie, że Mercy jest dla mnie jedna z najciekawszych postaci z gatunku urban fantasy. Dlatego nie mogło jej zabraknąć jej w tym zestawieniu. Główna bohaterka Zewu księżyca by Patricia Briggs to naprawdę świetnie skonstruowana postać, która zasługuje na uwagę.

Na najgorszą bohaterkę wybrałam Celaenę ze zbioru opowiadań Zabójczyni by Sarah J. Maas, ponieważ nie przepadam za nią z jej młodzieńczego okresu. Obecnie czytam piąty tom Szklanego tronu, i mimo że nie darzę jej ogromną sympatią, to uważam, że jest o wiele lepsza od siebie z czasów, gdy była nastolatką.


Nie mogło być inaczej. Mój wspaniały mąż — Jest — nie mógł nie znaleźć się tutaj. Ten chłopak, pojawiający się w książce Bez serca by Marissa Meyer to jedna z najcudowniejszych postaci męskich. Moją głębszą opinię na jego temat poznacie w maju, jednak na razie powiadam Wam, że Jest jest mój i nikt z Was nie ma do niego praw. Jasne?

Proszę się przyznawać, kto spodziewał się takiego obrotu akcji? No chyba nikt. Nawet ja sama nie do końca wiedziałam czy umieszczać tutaj tego jegomościa. Ale stwierdziłam, że Kaz w pełni sobie na to zasłużył. Od pierwszych stron Szóstki wron by Leigh Bardugo irytował mnie i przyprawiał o ból głowy. Z całą pewnością nie jest to typ osobowości, który bym tolerowała.


Okej, tu nie chodzi o romans. Tu chodzi tylko o Rhysanda xD Oczywiście żartuję, naprawdę podobała mi się relacja jaka została utworzona między główną bohaterką, a księciem Dworu Nocy. Może nie był to najcudowniej rozpisany wątek miłosny, ale para z Dworu mgieł i furii by Sarah J. Maas zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Z kolei to, co zostało nam przestawione w Grze o życie by James Dashner to jakiś mało śmieszny żart. Niby jest romans, ale tak naprawdę go nie ma. Czytelnik ani trochę nie czuje relacji między bohaterami, co zdecydowanie jest na minus. Zdecydowanie ta książka zasłużyła na ten tytuł.


W sumie to nawet nie wiem czy powinnam wspominać o tej książce. Ale już się stało. (Okładka na razie nieoficjalna, więc nie udostępniajcie.) Przedpremierowo miałam okazję przeczytać tę powieść i byłam ogromnie zaskoczona tym, co otrzymałam. Niepoprawna by Jenny Downham to naprawdę nieprzeciętna lektura, ale o tym przekonacie się już w czerwcu.

Z pełną świadomością tytuł największego rozczarowania trafia do Margo by Tarryn Fisher. Te oczekiwania jakie wobec niej miałam były zdecydowanie zbyt wygórowane. Liczyłam na coś, co mnie wbije w fotel. Dla mnie niewarta większej uwagi, ale to głównie, dlatego że nie przepadam za książkami, gdzie skupiamy się na psychice postaci.


No ja przepraszam bardzo, ale kontynuacja, na którą przyszło nam czekać prawie dwa (sic!) lata musiała być dobra. Musiała być najlepsza. Zdecydowanie i niezaprzeczalnie jest to jedna z najlepszych pozycji, jakie miałam okazję przeczytać w ciągu tych pierwszych trzech miesięcy 2017 roku. Fani Czasu żniw muszą się zaopatrzyć w Pieśń jutra by Samantha Shannon. Koniecznie.

Z wyborem najgorszej książki pojawiło się nieco kłopotu, dlatego wybrałam po prostu tę, która została przeze mnie najniżej oceniona. W ten sposób padło na Chłopaka z sąsiedztwa by Kasie West. Dla mnie zbyt mało opisu, taka niedokończona historia. Ale więcej dowiecie się z recenzji, którą planuję napisać. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz